06:44

Kotopoducha ;)

Kotopoducha ;)
Mimo, że od prawie czterech miesięcy funkcjonuję w zupełnie innej rzeczywistości pt. "rodzicielstwo" to postanowiłam ostatnio usiąść do maszyny i uszyć... poszewkę na poduszkę. Ta obecna się potargała - każdy powód aby usiąść do maszyny jest dobry.

Popełniłam jednak jeden z kardynalnych grzechów szwaczki. Najpierw wykroiłam z tkaniny odpowiedni fragment, a dopiero potem wpadłam na to, żeby to wrzucić do prania :)
Wszystko się zbiegło, poskracało, a ja zamiast poszewki uszyłam zupełnie inne artefakty.

Już dawno chciałam stworzyć przytulaśnego kota :) Jestem kociarą i marzy mi się czarny kocur, ale mamy psa który zbytnio kotów nie toleruje. Pozostają mi na razie tylko kotopoduszki :)


Wąsiki z rypsowej wstążeczki, a niech sobie też synek coś pomemla!

 Oczy i pyszczek wyszywałam ręcznie toteż jest nieco niedokładnie, ale chyba nie ma tragedii :)



Przysięgłam sobie, że kolejny uszytek będzie już dla dorosłej osoby!
Najprawdopodobniej wybłagane COŚ dla mego lubego ;)

Tyle planów, tyle pomysłów, tyle przyszykowanych wykrojów i wyciętych szmatek... a tak mało czasu...

Zapraszam do komentowania!

Będzie mi też bardzo miło jeśli polubicie stronę Lisie Szycie na facebooku
PS. Planuję zrobić Candy gdy dobijemy to setki! :)

00:25

Książkowe szyciowe prezenty i Mikołaje noszące w chuście

Książkowe szyciowe prezenty i Mikołaje noszące w chuście
Post mocno spóźniony!

Już po Sylwestrze, dziś trzeci dzień nowego roku, a ja dopiero piszę co się u nas działo w święta...
Cóż, mały lisek powoduje pewne opóźnienia w dodawaniu postów :)

Po pierwsze chciałam pochwalić się prezentrem szyciowym od mojego lubego. Są to książki! Dziwne, ale jeszcze nigdy nie dostałam na święta ksiażek. Na urodziny owszem, ale na swięta jeszcze nikt nigdy na to nie wpadł :)

Są to dwie pozycje:
"Proste i modene szycie." Crawford Annie Amadden - kultowa książka wydana pod patronatem firmy Łucznik
"Co za szycie." Anna Maksymiuk-Szymańska - Książka wydana niedawno jest zbiorem instrukcji szyciowych z vloga prowadzonego przez autorkę na portalu YouTube



Pierwsza jest absolutnie kultowa i genialna! Pewnie 90% z was ją ma albo miała z nią już styczność. Ja, samouk, zawsze próbuję dojść do tego jak coś uszyć po swojemu i... najczęściej mi to nie wychodzi. Skutkuje to, nie ukrywając, zniechecniem i rzuceniem uszytku w kąt...
A tutaj mamy wspaniały zbiór wszelakich "how to do" - wszystko co przyda sie początkującej krawcowej! Od instrukcji tworzenia wykroju, przez znienawidzone przeze mnie skosy, po wymarzone szycie dzianin...
Z resztą same zobaczcie spis treści:
Jasno, konkretnie wypunktowane rady jak poradzić sobie z danym zagadnieniem krawieckim. Dla mnie, pragmatyka, który uwielbia mieć wszystko ułozone od linijki w kolejności alfabetycznej (uwielbiałam... kiedyś, kiedy jeszcze nie byłam mamą;) ) to sama radość czytać taki poradnik. Zdecydowanie 10/10 ;)

Natomiast druga książka już nie wywołuje u mnie aż takiego entuzjazmu. Autorka youtubowego vloga podaje kilka prostych instrukcji jak uszyć torbę sukienkę, spódnicę, bluzę, bluzkę, spognie/legginsy i to wszystko z... dzianiny. Są młodzieżowe, kolorowe drukowane tkaniny i dresówki, ładne, duże kolorowe zdjecia i... to w zasadzie wszystko. Gdyby nie kolorowe tkaniny fason tych rzeczy niczym by nie zachwycał. Jednym słowem bardzo proste instrukcje w sam raz na pierwszy uszytek.

Tym razem książka powstała pod patronatem firmy Janome. Jedna jeszcze fajna rzecz to tabelki porównujące maszyny do szycia i owerlocki tej firmy. Całkiem przydatne zestawienie jeśli ktoś chce się zdecydować na sprzęt tej firmy :)
Poza tym w książce znajdziemy opisy ściegów, porównanie rodzajów tkanin, proste tipy jak sobie poradzić gdy w maszynie coś nie gra.
W sumie...
Chciałabym żeby wszystkie początkujące krawcowe tą książkę miały w swoich zbiorach - nie byłoby tylu powtarzających się pytań na szyciowych grupach  dyskusyjnych... Kto widział ten wie jak niemalże co 5 minut ktoś zadaje pytanie: "jaka maszyna dla początkujacej?" "Zrywa mi nikę, o co chodzi?" "Złamałam igłę podczas sycia, o co chodzi?" itp...
Zastanawiam się jak to się dzieje, ze ludzie w XXI wieku nie potrafią używać wyszukiwarki Google...
Podsumowując: ładnie wydana, ciekawa pozycja, ale chyba nie bedę do niej zbyt czesto zaglądać, chyba już nie jestem aż tak początkująca ;)

I przechodzimy do świątecznego uszytku!!

Korzystałam z tutorialu Anny Tomassi Niesforne Szmatki - koniecznie odwiedźcie jej bloga :)

Mikołaje które noszą się w chuście.
Skąd pomysł?

Od niedawna po prostu oszalałam na punkcie ideii noszenia dzieci w chustach. Może nie jestem jeszcze bardzo biegła w temacie, ale chłonę wiedzę jak gąbka między innymi na grupie facebookowej "Chustoświrki Polska"
Uszytek powstał na potrzeby konkursu świątecznego, którego tematem była ozdoba świateczna z motywem chustonoszenia.
Oto co powstało po paru dniach szycia na raty (ach ten mały lisek ;)

Wycięte z beżowego polaru elementy z których uszyję Mikołaje:


Czapeczki z czerwonej dzianiny i poszewki z polaru:


Mikołaje, a obok nich czekające na przyszycie noski.


Modele pzed wiązaniem chusty. W tle dostojna Singerka :)


I sesja konkursowa:





Może nie wygrałam wymarzonej chusty, prac było mnóstwo i na bardzo wysokim poziomie, ale przynajmniej świetnie się bawiłam przy szyciu tych dwóch maluchów. I mocno zachęcam wszystkie mamy do noszenia w chustach :)

Podobają się? Chętnie usłyszę parę słów konstruktywnej krytyki.

Poza tym będzie mi bardzo miło jeśli polubicie Lisie Szycie na facebooku

Ściskam wszystkich obserwatorów mojego bloga mocno ciepło i noworocznie :D


PS. Jako, ze Mikołaje poleciały do mojego siostrzeńca jako prezent świateczny dołączam się do Linkowego Party #8 




01:20

Jesienny komplet dla małego liska

Jesienny komplet dla małego liska
No i pierwszy miesiąc w roli rodziców za nami.
Raz lepiej raz gorzej, ale generalnie do przodu ;) Mnie się w sumie wszystkie dni zlewają w jedno i upływ czasu widać jedynie po tym jak pierworodny rośnie i jest coraz cięższy :)

Jak chyba każda szyjąca mama poczułam potrzebę uszycia czegoś dla mojego dziecka.
Tym razem chciałam uszyć koc i poduszkę dla małego liska.

Wszędzie gdzie szukałam inspiracji wraz z bawełną idzie w parze polar minky.
Nie przepadam za minky.

Kupiłam jeden koc właśnie z tego polaru i po paru tygodniach testowania uważam, że przede wszystkim jest za śliski przez co maluch owinięty w taki kocyk (i np noszony na rękach) bardzo się przesuwa. Uważam też, że taki polar w sumie to nie jest zbyt ciepły... Naczytałam sie też jak to cieżko się go szyje. No ostatecznie tak bardzo mi się "przejadły" te wszystkie komplety z minky, że tę tkaninę odrzuciłam od razu.
Wiem jakoś tak nie ma czasie jestem w tym temacie, ale mówię...
NIE dla minky w moim domu.

Szukałam dalej.
Kocyk miał być ładny, praktyczny i dość ciepły.

A co ze "zwykłym" polarem?
Stary dobry polar z którego bluzy były tak ciepłe, że biegając po lesie w środku nocy podczas jakiejś terenowej gry na harcerskim biwaku (wieki temu!) nie było mowy o przeziębieniu!

Gramatura polaru 400g - zamówione na allegro (parę kolorków z zamiarem uszycia jeszcze kilku czapek kominów i rękawiczek na zimę dla mnie i mojego niemęża :) i na pewno jeszcze od nich jakiś polar domówię, super jakość.
Chcecie linka do aukcji? Proszę bardzo: KLIK

Liskową bawełnę też zamówiłam gdzieś na allegro - cóż, nie jestem teraz zbyt mobilna, preferuję dowóz towaru pod dam nos :)

No i na raty zaczęłam szyć.
Powiem jedno po miesiącu bycia mamą. Już nigdy nie odłożę niczego "na później".
Teraz wiem, że jeśli nie zrobie czegoś TERAZ (kiedy śpi) to już najpewniej nie zdążę tego zrobić w innym czasie :D

A oto efekty mojej pracy:





Przód poduszki:


Tył:


Kocyk nie ma zadnego wypełnienia, jest zwyczajnie połączeniem polaru i bawełny, natomiast poduszeczka ma szymboliczne wypełnienie grubości około 1cm.

Co o takim komplecie myślicie?
Komentujcie!


Zgłaszam swoją pracę do Linkowego Party #6  na blogu Mama mi szyje :)



03:29

Życie do góry nogami i Liebster Blog Award

Życie do góry nogami i Liebster Blog Award
Historia zaczyna się tak:

...Szyłam swetropłaszcz z wrześniowej Burdy.
Szyłam i szyłam, uparłam sie, że zrobie z niego płaszcz dwustronny, bo nie mogłam zdecydować się na tkaninę czy jedna czy druga ładniejsza.
Wiec szyłam, prułam i znów szyłam... na raty. Pomiędzy innymi domowymi zajęciami, zakupami wyprawkowymi, słoikowaniem przetworów na zimę i robieniem syropów z czarnego bzu i aronii.



Kiedy już zdecydowałam, że ten dzień kiedy płaszcz skończę jest dzisiaj okazało sie, że nic z tego, bo zaczęły mi odchodzić wody płodowe. Wszystko wskazywało na to, że pierworodny ciśnie się już na świat :)

6.10.2015 o godzinie 1:35 już tuliłam w swoich ramionach małego Henryka. 
3000g i 51 cm czystego szczęścia!

Więc sami rozumiecie, że póki co prace szyciowe odeszły na dalszy plan ustępujac miejsca karmieniu, przewijaniu, kąpaniu i usypianiu :) Z każdym dniem lepiej, byle by gładko przeżyć te pierwsze trzy miesiące, potem już poleci z górki ;)
Póki co wszystko stanęło na głowie.

Ale plaszcz skończę, jak tylko znajdę siły na to aby usiaść przy maszynie (a nie tylko odsypiać zarwane noce).

Ale w międzyczasie kiedy takie ważne sprawy miały miejsce u mnie w życiu przybyło mi nieco obserwatorów bloga i polubień strony na facebooku (KLIK) co niesamowicie mnie cieszy.
Najmilsze czekało jednak w komentarzu na blogu.

Black Candy Productions nominowała mojego bloga do Liebster Blog Award.



Co to jest? Oto definicja:


„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.


Pytania Black Candy Productions i moje odpowiedzi na nie:

1. Wyłowiłaś ze stawu złotą rybkę i spełni ona jedno Twoje życzenie (nie, nie trzy, kryzys jest). Co by to było?
Przede wszystkim to jakie jedno? Potarguję się i będą trzy. Życie ma swoją cenę. Cóż, albo trzy życzenia albo złota rybka z grilla, a ja jestem smakoszem ryb ;)
Więc pierwsze życzenie może zabrzmi górnolotnie, ale chcę żeby wszystkie istoty były szczęśliwe. To rozwiązuje wszystkie problemy. Szczęśliwi ludzie robią dobre rzeczy dla innych, a inni robią więcej dobrych rzeczy dla nich i dzięki temu stają się jeszcze szcześliwsi :) Koło się nakręca.
Po drugie chcę dostać taki (w pełni legalny i nie uzależniający) napój regenerujący siły w ciągu dnia, żeby można było w 200% wykorzystać te 16h przeróżnych obowiazków, pracy, wyzwań i nie czuć zmęczenia - żeby móc też znaleźć czas na szycie w tym całym kołowrocie dnia codziennego. I przede wszystkim żeby znaleźć odpowiednio dużo czasu dla bliskich, żeby dawać im do zrozumienia że są dla mnie najważniejsi, najcenniejsi i że jestem ogromną szczęściarą, że ich mam.
I po trzecie więcej cierpliwości i spokoju :)

2. Ulubiona bajka z dzieciństwa (książka, kreskówka, cokolwiek)
Uwielbiałam "Gumisie" i "Troskliwe Misie" - rodzice nagrywali mi na kasetach VHS odcinki emitowane w TV, a potem je non stop w kółko oglądałam.

3. Możesz spędzić wakacje w dowolnym miejscu na świecie. Gdzie byś pojechała?
Do Nepalu zachaczając na chwilę o Indie (żeby odwiedzić Bodh Gaya). Dziewicza przyroda, budddyzm i szczęśliwi ludzie. Plan był, żeby udać się tam w tym roku, ale okazało sie, że jestem w ciąży, a potem nastąpiły te ogromne trzęsienia ziemi. Ale za parę lat się tam na pewno wybierzemy z pierworodnym. 
Poza tym chętnie wróciłabym jeszcez odwiedzić Islandię, kocham jej stolicę Reykjavik i całą atmosferę tej odległej wyspy złożonej z lodu i ognia.

4. Twój ulubiony sposób na spędzenie wolnego wieczoru to…
Obecnie po urodzeniu Henia to... sen.
Wcześniej dobre jedzenie z kieliszkiem dobrego wina domowej roboty i dobry film obejrzany z moim lubym - pewnie za parę tygodni wrócimy do tej tradycji (z wyłączeniem kieliszka wina).

5. Z czego w swoim życiu jesteś najbardziej dumna?
Z pracy jaką wykonałam nad swoim charakterem, dzięki czemu bardziej w siebie wierzę i stawiam sobie poprzeczkę zawsze ciut wyżej niż wydaje mi się, że doskoczę. 
I z tego, że dwa tygodnie temu urodziłam przepieknego syna :)

6. Kto jest twoim ulubionym artystą (dowolnego rodzaju – muzyk, malarz, pisarz itp)?
Pisarsko Stanisław Lem
Muzycznie zespół The Beatles
Filmowo Quentin Tarantino

7. Kawa czy herbata?
Jestem zdecydowanie kawoszem. Czarna, bez cukru, najlepiej z ekspresu ciśnieniowego... mmmm...
Zieloną herbatą natomiast wcale nie pogardzę.

8. Morze czy góry?
Kocham morze, jego uspokajający szum, samą obecność wody po horyzont, choć odczuwam wobec niej lęk i nie potrafię za bardzo pływać. Pobyt nad morzem mnie relaksuje.
Góry to bardzo energetyczne miejsca. Uwielbiam obecność gór, bo silnie motywują i ładują akumulatory. Świerze powietrze o świcie samo pcha mnie do działania.
Czyli 50/50 :)

9. Jesteś rannym ptaszkiem czy sową?
Kiedyś byłam sową. Włóczykijem. Nocnym markiem.
Dorosłam, dojrzałam i zdecydowanie teraz jestem rannym ptaszkiem. Wstając wcześnie rano jestem w stanie więcej w ciągu dnia zrobić.
Choć od czasu do czasu też się jeszcze zdarzy zarwać noc :)

10. Co robisz, kiedy w domu nie ma prądu?
Zapalam świece i lampę naftową.
A potem robię herbatę i po prostu rozmawiamy z moim lubym o wszystkim co nam przyjdzie do głowy. Rozmowa, czasem ludzie tak mało ze sobą rozmawiają, a to przecież takie ważne :)

11. Co zmotywowało Cię do założenia swojego bloga?
Kiedy zaszłam w ciążę, mój brzuch zaczął się robić widoczny, a ja zaczęłam myśleć o przejściu na L4 zaparłam sie w sobie i kupiłam maszynę do szycia (choć wcześniej z szyciem nie mialam w ogóle do czynienia) i jak ją tylko dostałam uszyłam dwie poszewki i zapragnęłam powiedzieć całemu światu jak bardzo mnie satysfakcjonuje taka mała rzecz jak własnoręcznie wykonane coś. Wiedziałam, że dzięki komentarzom innych blogerek/blogerów mogę się wiele nauczyć i poprawić warsztat więc chyba to było moją największą motywacją. 
Lubię podnosić swoje kwalifikacje i poszerzać zainteresowania :)

Nominowane przeze mnie blogi posegregowane alfabetycznie:
http://ankaszyjebochce.blogspot.com/
http://biedronkoweszycie.blogspot.com/
http://handmadebykc.blogspot.com/
http://krymal.blogspot.com/
http://maria-tamara-moda-i-szycie.blogspot.com/
http://mamusiaiblanusia.blogspot.com/
http://rozniscieizserduchem.blogspot.com/
http://sisiwasabi.blogspot.com/
http://szwaczanka.blogspot.com/
http://szyciowaprzygoda.blogspot.com/
http://wymyslonepodpatrzone.blogspot.com/

Nominuję, bo cenię powyższe blogi i lubię na nie zaglądać. Oczywiście jeśli któraś była kiedyś wcześniej nominowana, albo zwyczajnie nie ma ochoty się bawić - rozumiem i sie nie obrażę :)

I pytania ode mnie:

1. Do czego masz słabość w życiu, czego nie potrafisz sobie odmówić?
2. Jaki film oglądałaś ostatnio? Podobał Ci się?
3. Co robisz kiedy masz gorszy nastrój i chcesz go poprawić?
4. Jaką cechę charakteru lubisz w sobie najbardziej? 
5. Wszystko co planujesz starasz się robić od razu czy raczej odkładasz "na później"?
6. Najpyszniejsza potrawa jaką w życiu jadłaś? Gdzie to było, kto ją przygotowywał?
7. Lubisz wychodzić na imprezy czy wolisz spędzać czas w domu?
8. Gdybyś mogła osobiście spotkać i porozmawiać z jakąkolwiek osobą na świecie (nie ważne czy jeszcze żyje czy już nie) to kto by to był?
9. Czego zupełnie nowego ostatnio się nauczyłaś?
10. Masz jakieś ciekawe/dziwne zwyczaje, nawyki, codzienne rytuały typowe tylko dla Ciebie?
11. Co Cię ostatnio rozbawiło?

Dziękuję wszystkim którzy obserwoja mojego bloga i czasem wpadają zostawić komentarz - każdy jest dla mnie ogromnie cenny.
Aż chce się szyć!

01:41

Przeróbka męskiej koszuli na spinki - zwężanie i skracanie.

Przeróbka męskiej koszuli na spinki - zwężanie i skracanie.
Oj dawno mnie tu nie było... Okrągły miesiąc!

Biję się w piersi, ale przejście na zwolnienie i przygotowania do powitania na świecie pierworodnego przysłoniły mi działania w ostatnich czterech tygodniach. Na szczęście nie były one tak bardzo szyciowo bezczynne gdyż podjęłam się przeróbki koszuli dla mojego lubego.

Koszula na spinki. Wylowiłam ją w gąszczu innych, licznych, meskich koszul. A nie łątwo jest wykopać w second handzie koszulę na spinki właśnie. Guziki (i farmerskie kratki) królują. Chciałam elegancką niepowtarzajną rzecz, która pasowałaby do perłowych spinek, które niedawno podarowałam lubemu na urodziny.
Koszula okazała się ogólnie mówiąc za duża, ale ze zwględu na materiał MUSIAŁAM ją kupić.
Zdjecia tego szczególnie nie przedstawiają, ale materiał jest fioletowo-niebieski, utkany tak, że pod różnym kątem widzimy różne odcienie.

Najpierw myślałam, ze będzie duuużo prucia, kombinowania, szpilkowania itp, ale właśnie nie!
Parę przymiarek, dokładne fastrygowanie (pierwsze w moim życiu!) i proszę! Zobaczcie co z tego wyszło:


Po pierwsze ustalenie jak bardzo trzeba koszulę zwęzić i skrócić. Na obwodzie wysło nam w sumie około 10cm. Zaznaczyłam mydełkiem krawieckim, po bokach lekko łukowate linie zeby osiagnać efekt taliowania. Przeszpilkowane i przefastrygowane.


Zupełnie bez stresu zaznaczyłam też zwężenie rękawów i tak samo przeszpilkowałam i przefastrygowałam - a już po pierwszej przymiasce usłyszałam, że "leży idealnie"! :)

 Zamiast pruć i utrudniać sobie pracę po prostu przeszyłam koszulę przy fastrydze ściegiem prostym, następnie zygzakiem zaraz obok (żeby materiał sie nie strzępił) i obcięłam nadmiar materiału.


 pod pachą:




No i mankiet. Nie było wyjścia, jego też należało skrócić. Trochę więcej kombinowania, ale to sama przyjemność.


I mankiet po przeróbce :)



Muszę się pochwalić: Skracajac koszulę, podwinęłam materiał i podsyłam go na prawdę równo - zawsze to był "dramat", nie trzymałam linii prostej, istne fale morskie, a tutaj na prawdę się udało :D I zostało to zauważone i docenione!!

Koszula jest dość krótka, bo będzie noszona na spodnie, a nie wciskana do spodni. Z resztą częściej pewnie noszona do ukochanych jeansów z Diesla niż materiałowych spodni :)

Przeróbka oceniona przeze mnie na udaną - luby już dzisiaj w nią rano wskoczył i pojechał do pracy :) Niestety nie pozwolił sobie zrobić zdjecia prezentujacego koszulę na jego sylwetce - a na prawdę leży idealnie - do schrupania! :D

Podsumowując mamy dwa zdjęcie przed i po:


A co wy uważacie na temat tej przeróbki?
Udało się?
A moze zainspirowałam was do zrobienia niespodzianki swoim mężczyznom na nadchodzący "dzień chłopaka"? :)
Zapraszam do komentowania!

03:40

Letnie przesilenie...

Letnie przesilenie...
Post taki trochę o życiu i trochę o szyciu.

Ostatnimi czasy nie mam za bardzo czasu, żeby szyć. Obwód brzucha zwięsza się dość szybko, jest już 91cm, dwa miesiące do porodu.
Czuję się jak młody wieloryb.
W nocy budzę się z braku tchu - mały uciska mi na przeponę, wieczne parcie na pęcherz no i każda pozycja niewygodna - mimo poduszki wciśniętej pomiędzy kolana.

Końcówka sierpnia jest ciężka... Dodatkowo dopinam ostatnie tematy w pracy, szkolę pracownika majacego mnie zastąpić przez następne 14 miesięcy, czyli do czasu aż skończy mi sie urlop macierzyński&rodzicielski.
Jeszcze parę dni i przechodzę na L4 - moze wtedy się nieco rozluźnię...

Bo obecnie jestem wręcz maruda nie do zniesienia.
Mój biedny partner ledwo trzyma nerwy na wodzy, a ja non stop narzekam na... wszystko :)
Może porcja pocieszającego, poprawiajacego humor arbuza pomoże?
Jak nie pomoże to ja już nie mam innych pomysłów :)



I żeby nie było tak zupełnie bez szycia...
Adekwatnie do okresu żniw i zjawiska uciekania myszy z pól do naszych wiejskich domostw w celu znalezienia sobie nowego domu, uszyłam taką oto myszkę:



Tak maleńkiego uszytku jeszcze nie robiłam wiec proszę o wyrozumiałość.
Mialam ochotę zrobić jakąś małą przytulankę/zabaweczkę no i powstała taka mała mysia ze skrawków materiałów.

Na grzbiecie wyszyłam serduszko, a ogonek to warkoczyk zapleciony z włóczki:



A posiłkowałam sie tylko zdjeciem znalezionym kiedyś na Pintereście: KLIK
Oczywiście mój gryzoń zdecydowanie odbiega od wzoru, ale może dlatego, że to Polska myszka, a te z wykroju to jakiś zagraniczny gatunek :)

Pozdrawiam was ciepło, acz już nie upalnie - miejmy nadzieje, że te nieprzyzwoicie wysokie temperatury są już za nami.




03:06

Pastelowy Mistrz Karate

Pastelowy Mistrz Karate
Jako, że ostatnio "dorobiłam się" trzech numerów Burdy, postanowiłam skorzystać z wykrojów i coś wreszcie uszyć!

Najpierw planowałam sukienkę gdyż jestem w posiadaniu ślicznej zielonej tafty - idealnie nadającej się na elegancką kieckę :)
Ale kiedy przeanalizowałam poziom trudności stworzenia takiej, którą upatrzyłam sobie w Burdzie... zdecydowałam, że sukienkę uszyję za parę miesięcy :P

Nigdy wcześniej nie korzystałam z wykrojów tak na prawdę...
W sumie nie dziwota skoro mam w rękach maszynę do szycia od niecałego miesiąca, a wcześniej doświadczenia zero :)

Dostałam natomiast niedawno kilka kolejnych, za dużych koszul nocnych :)
Wzór na tkaninie aż sam się prosił, żeby stworzyć z tego jakiś uszytek da dziecka.

Tym sposobem w miniony weekend powstał komplecik: Kaftanik i spodenki.

Kaftanik kojarzy mi się bardzo z koszulą noszoną przez zawodników karate. Pasuje mi takie skojarzenie bo oba ciuszki będzie nosił mój jeszcze nienarodzony syn, obecnie lokator mojego coraz większego brzucha, a nikt nie kopie tak jak on!
Chyba, tylko sam Bruce Lee tak kopał... :)

Piosenka tematyczna: KLIK :)

Efekty zobaczcie poniżej :

Pastelowy, chmurkowy komplecik z przodu:




 i z tyłu:



 Kaftanik:




Jeśli chodzi o wewnętrzne zapięcie zdecydowałam się na małą napkę:



Spodenki od tyłu:


Poszalałam z maleńką uśmiechniętą kieszonką chmurką:



Cały komplecik PASTELOWEGO MISTRZA KARATE zgłaszam do wyzwania Szuflady "PASTELE"



Jak tylko zobaczyłam kolory tkanin wiedziałam, że komplet powstanie specjalnie do tego Wyzwania :)
Banerek dostępny cały czas znajduje się na pasku bocznym :)


No i co myślicie o takim komplecie? :)

Zapraszam też do polubienia mnie na Facebooku :) KLIK

Copyright © 2016 Lisie Szycie , Blogger